Ósma wystawa malarstwa

autor: admin | 18 czerwiec 2009

W roku 1886 uważając jednak dywizjonizm za szansę, a namalowaną wówczas przez dwudziestosiedmioletniego Seurata ogromną kompozycję Niedzielne popołudnie na wyspie Granide Jatte za arcydzieło, zaczyna znów myśleć o wystawie zbiorowej, w której wzięliby udział jego nowi przyjaciele, a jeśli to możliwe, także i starzy. Degas, wiedząc doskonale, że nie ma mowy o Monecie i Renoirze, przyrzekł swój udział, a ponieważ nikt nie interesował się już obecnością czy nieobecnością Raffaelliego, zgodził się, żeby go nie było. Co do Seurata, którego Niedzielne popołudnie zachwalał mu Pissarro podkreślając zalety obrazu („Ależ owszem, mój Pissarro — powiedział — zauważyłem przecież, że płótno jest bardzo wielkie”), to nie sprzeciwiał się udziałowi młodego malarza w wystawie, w której ze „starych”, prócz niego i Pissarra, uczestniczyła jeszcze Berthe Morisot.
Gauguin pokazał dziewiętnaście obrazów malowanych w Rouen i w Danii, skąd wrócił przed rokiem. Porzuciwszy bank w 1883, na razie zarabiał na życie rozlepianiem afiszów w hali dworcowej Gare du Nord i malował płótna bardzo jeszcze będące w zasięgu impresjonistycznej metody, z którą wkrótce, w Pont-Aven (rozpoczynającym 4 pierwszą, „bretońską” epokę jego twórczości) miał się rozstać. Na wystawie potraktowano Gauguina z obojętnością, Pissarra z niesmakiem (dywizjonista!), Degas nie zrobił też wielkiego wrażenia swymi pastelami — akty kobiet przy toalecie, kobiety u modystki; raczej od niechcenia i bez zapału stwierdzono, że akty są nieprzyzwoite, zachowując świeżość ataku dla Seurata. Rysunki i obrazy Seurata, a zwłaszcza jego Niedzielne popołudnie, w którego ocenie Pissarro się nie pomylił, przyjęto tak jak ongi przyjmowano dzieła impresjonistów: była więc ta sama wrogość wobec obcości i to samo niezrozumienie broniące się szyderstwem (dlaczego małpka, którą pani na pierwszym planie prowadzi na smyczy, jest prowadzona na smyczy? dlaczego ogon małpki ma metr długości i jest zakręcony w spiralę), to samo osłupienie i ta sama upokorzona godność.
Tak wyglądała ósma wystawa malarstwa, mogąca uchodzić za impresjonistyczną tylko ze względów porządkowych, o impresjonizmie nie było już bowiem mowy, nawet na afiszu, a jako styl reprezentowała go jedynie Berthe Morisot. Działo się to w tym samym roku, kiedy Durand-Ruel otwierał w Nowym Jorku wystawę pod nazwą „Obrazy olejne i pastele impresjonistów z Paryża”, i kiedy rysowały się już pierwsze sukcesy za granicą. Te sukcesy, sprawa marszanda i każdego z wystawiających, nie mogły dotyczyć grupy, skoro grupa nie istniała; nawet Durand-Ruel przestał być więzią i odwołaniem: wiecznie zaplątany w wielkie przedsięwzięcia i równie wielkie krachy, zbyt często bywał niewypłacalny i malarze z wolna zaczęli się zwracać ku innym marszandom, przejawiającym mniej inicjatywy i rozmachu, ale teraz już chętnym i płacącym szybciej i punktualniej.

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.

Meta

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« września    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30