autor: admin | 1 lipiec 2009
Zawsze jednak, czy to w młodzieńczym okresie, pozostającym pod znakiem Co rota i Courbeta, czy później, gdy rodził się impresjonizm, w którego powstaniu Pissarro miał swój niemały udział, w latach 1880—1890, kiedy zagarnęła go dywizjonistyczna metoda Seurata, wreszcie w ostatniej epoce twórczości, kiedy powraca do impresjonizmu i maluje płótna będące najdoskonalszym świadectwem jego wiedzy i talentu (pejzaże z Rouen i Paryża), malarstwo Pissarra cechuje to samo pragnienie utrwalenia własnego przeżycia w obliczu przyrody; i bez względu na to, czy pozostaje pod urokiem tego czy innego stylu, pejzaż jego jest natychmiast rozpoznawalny wśród dziesiątka innych. Nie zaskakuje oryginalnością ujęcia zdradzającą jedyną indywidualność czy niepospolitą siłę; nie wyznacza dróg dla przyszłych pokoleń; jest to malarstwo skromne, mało efektowne, rzetelne i ma swój własny niepowtarzalny nastrój — pogody, spokoju, piękna, które przyroda ukazała wielbiącym i posłusznym oczom malarza. Jest to ten sam nastrój (choć sposób malarski jest inny), jaki znamy z pejzaży Corota, z pejzaży „małych mistrzów” holenderskich i w tym sensie można powiedzieć, że Pissarro to petit maitre pejzażu impresjonistycznego. Żadna epoka nie odwraca się od takiego malarstwa. W najlepszym i najbardziej pełnym szacunku rozumieniu słowa mieści się ono w tej nieskazitelnej średniej, która ani nie budzi największych zachwytów, ani największych sprzeciwów, która nie stanie się niczyim sztandarem, ale też nigdy nie będzie przez nikogo obalana. Jej istnienie jest jedną z najpewniejszych gwarancji ciągłości sztuki.