Monsieur Degas

autor: admin | 24 czerwiec 2009

„I nawet to moje serce nie jest całkiem prawdziwe. Tancerki zaszyły je w worek z różowego atłasu przyblakłego jak ich taneczne pantofelki.”

„Pan Degas” mówiono o nim, i to znaczyło: talent i mizantropia, wyniosłość, pogarda, złośliwość, dziesiątki niechęci, dziwactw, manii, jedno uwielbienie: Ingres, i jedna namiętność: rysunek. W środowiskach artystycznych nie był lubiany, ale ceniony, podobnie w „świecie”, choć z innych powodów. Toteż w pierwszych interesowano się jego sztuką, w drugim jego walorami towarzyskimi: „Monsieur Degas” przydawał blasku spotkaniom w salonach i proszonym obiadom, zapowiadano go jak markę dobrego wina czy wyszukane danie, po czym z drżeniem czekano na „słówka”. Degas mówił o artystach pozujących na samotników: „To pustelnicy, którzy znają rozkład pociągów”, albo o młodych malarzach: „Latają na naszych skrzydłach”; o Gustawie Moreau *„Chce, byśmy uwierzyli, że bogowie nosili zegarki z brelokami”, a gdy Moreau próbował go zaatakować: „Więc wyobraża pan sobie, mój Degas, że odnowi pan malarstwo przez taniec?” — odpowiadał: „A pan sądzi, że dokona pan tego przy pomocy biżuterii?”, po czym, zadowolony tym bardziej, im bardziej kogo dotknął, szedł do swego wielkiego, pustego domu, gdzie od lat mieszkał ze starą, oddaną mu i jeszcze bardziej despotyczną niż on sam służącą; prócz niej żadna kobieta nie zamieszkała nigdy pod jego dachem.

————-

*) Dość miernym symboliście, ale znakomitym pedagogu; z jego pracowni wyszli Matisse, Rouault, Marąuet, żeby wymienić tylko największych

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.

Meta

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« września    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30