autor: admin | 2 grudzień 2008
Nie ulega wątpliwości, że te sformułowania powtarzano nie raz jeden w „Brasserie” i że narodziły się one z poglądów Courbeta, który przeciwny zarówno klasycyzmowi (prowadzi do całkowitego zapoznania współczesności w jej realnym i codziennym kształcie), jak romantyzmowi (uczuciowość otwiera drogę do melodramatu, symbolika i sztafaż romantyczny do alegorii) uznawał za godne malarstwa tylko te tematy, które wyrażają epokę w sposób konkretny i stanowią zarazem jej komentarz społeczny. „W moim mniemaniu sztuka czy talent mogą być dla artysty tylko sposobem zastosowania zdolności osobistych do wyrażania idei i spraw epoki, w której żyje” — pisał w tzw. liście do uczniów 1. List ten wyraża zarazem jego pogląd na sprawy nauczania:
„Ja, który wierzę, że każdy artysta powinien sam sobie być mistrzem, nie mogę myśleć o zostaniu profesorem. Nie mogę uczyć mojej sztuki czy sztuki jakiejkolwiek szkoły, ponieważ nie uznaję nauczania sztuki albo, mówiąc inaczej, uważam, że sztuka jest sprawą indywidualną każdego artysty, sprawą talentu, którego źródłem są jego własna inspiracja i jego własne studia tradycji.”
Poglądy te musiały w znacznej mierze odpowiadać Baudelaire’owi, zwłaszcza wówczas gdy proklamowały absolutną wolność artysty, której Baudelaire zawsze bronił, a także wówczas gdy podkreślały zależność wyrazu piękna od epoki, w której artysta żyje. Jednakże myśl Baudelaire’a była tu subtelniejsza. Zgadzał się z Courbetem w jego negacji sztuki gloryfikującej przeszłość zamiast zwrócić się ku współczesności, daleki był jednak od zgody na akcenty dydaktyczno-społeczne, jakie Courbet chciał wprowadzić do malarstwa. Sądził bowiem, że malarstwo nie może przenosić na swój teren idei zaczerpniętych z innych sztuk, a tym bardziej z dziedziny będącej poza zasięgiem sztuki w ogóle. Jeśli Baudelaire był przekonany, że relacja pomiędzy wyrazem piękna a współczesnością jest oczywista, to jednak dodawał: „Piękno składa się z elementu wiecznego, niezmiennego [...] i elementu zmiennego zależnego od okoliczności, którym będzie moda, moralność, namiętność, wzięte oddzielnie lub wszystkie razem.” Jeśli nienawidził historycznego sztafażu akademików, to nie sądził, że trzeba go zastąpić innym sztafażem, który zawierałby komentarz społeczny; jeśli rozumiał konieczność kontaktu z rzeczywistością i niezbędność obserwacji przyrody, to nie powiedziałby nigdy jak Courbet, że „piękno jest w przyrodzie [...] rzeczywiste i widoczne, samo w sobie zawiera wyraz artystyczny”, ponieważ był przekonany, że „artysta zaczyna od postawienia człowieka na miejscu przyrody i protestu przeciw przyrodzie”. Dodajmy nawiasem, że najlepsze obrazy Courbeta potwierdzają słuszność sformułowań Baudelaire’a i są zaprzeczeniem haseł głoszonych przez malarza, którego sztuka niewiele miała wspólnego z de-klaratywnością, jakiej dla niej pragnął.