autor: admin | 14 marzec 2008
Jednakże sytuacja Delacroix w porównaniu z tymi, którzy po nim przyjdą, jest mimo wszystko uprzywilejowana: nie dlatego, że po sześciokrotnym kandydowaniu do Akademii zostaje do niej w końcu, w 1857 roku, przyjęty, ani dlatego, że jego obrazy akceptują akademicy z jury oficjalnych salonów (zaszczyt, którego Cezanne zaznał tylko raz w życiu), ale dlatego, że przeciwnikiem Delacroix jest artysta miary Ingres’a. Ingres, choć równie nietolerancyjny w swoich poglądach jak ongi był jego mistrz David, i niezbyt skłonny do rozumienia tego, co wykracza poza jego własną konwencję („Przedmiot dobrze narysowany jest tym samym dobrze namalowany” — mawiał), jest jednak wielkim Ingres’em. Żaden z artystów, którzy po Delacroix przyjdą, nie znajdzie przeciwnika tej miary; ich walka nie będzie walką z ideałem, w ich rozumieniu wstecznym czy martwym, reprezentowanym jednak przez wybitne dzieło nieprzeciętnej jednostki, ale z tym samym ideałem skompromitowanym ostatecznie przez nijaką osobowość i równie nijakie dzieło drugorzędnego artysty.
Joanna Guze - Impresjoniści
Uwaga. Linki w tekście nie mają związku z treścią strony.