autor: admin | 2 czerwiec 2009
Zbyt jednak skromny, by sądzić, że jego nauki wystarczą Monetowi, nakłania go wkrótce do wyjazdu do Paryża: „Nie można dojść do Śczegokolwiek w odosobnieniu [...] człowiek nie wymyśla sztuki sam, na zapadłej prowincji, bez krytyka, bez możliwości porównania, bez utwierdzonych przekonań.” W roku 1859 Monet, który ma trochę zaoszczędzonych pieniędzy — zarobił je karykaturami — opuszcza Hawr.
Pobyt w Paryżu zaczyna od zwiedzania Salonu 1859. Podobają mu się pejzażyści — Troyon, Rousseau, Daubigny, nade wszystko zaś Corot; także Delacroix;. Doradzają mu studia u Couture’a, ale obrazy Couture’a robią na nim tak fatalne wrażenie, że myśl o zostaniu jego uczniem wydaje się Monetowi nieznośna, co więcej, Paryż interesuje go za bardzo, żeby miał spędzać całe dnie w pracowni. Naukę u Couture’a zastępuje więc nauką w „Brasserie des Martyrs”; przysłuchiwanie się dyskusjom, poznawanie poglądów uważa za znacznie bardziej pożyteczne.
„Pan jest królem nieba” mówi do Boudlina Corot, a Courbet: „Pan jest serafinem; tylko pan jeden wie, co to jest niebo.”
Nie wydaje się, żeby Monet brał czynny udział w tych dyskusjach i żeby wciąż komentowane teorie realizmu mogły go głębiej poruszyć. Jego zainteresowanie dla problemów społecznych było żadne; związku tych problemów ze sprawami sztuki nie rozumiał tym bardziej, że aintelektualny z natury, był daleki od wszelkich myślowych spekulacji. („Zawsze miałem wstręt do teorii. Moją jedyną zasługą jest, że malowałem w zetknięciu z naturą, starając się oddać wrażenia z najbardziej przelotnych efektów” — pisał w wiele lat później w liście do przyjaciela.) Potrzeba obserwacji, ale obserwacji zmysłowej, w której decydującą rolę odgrywa oko, oraz umiejętność patrzenia, widoczne chociażby w jego młodzieńczym talencie do karykatury i rozwijane później mądrze przez Boudina, nie predestynują Moneta do szukania oparcia w jakimkolwiek systemie. W tych wczesnych latach wie już instynktownie — wszystko zresztą co wiedział kiedykolwiek, wiedział z instynktu wyostrzającego się z biegiem lat coraz bardziej, który stał się jego świadomością — że jak może być znacznie ważniejsze niż co; że rzeczą artysty jest kształcić środki wyrazu; że działanie malarstwa jest w doskonałości tych środków, a nie w jego znaczeniu moralnym.