autor: admin | 29 maj 2009
Tematy historyczne, bardzo w tradycji Szkoły Sztuk Pięknych, nie budzą entuzjazmu w Manecie (w słowniku Maneta określenie „malarz historyczny” jest ostatnią z obelg), który mniej więcej w tym czasie zawiera znajomość z Degasem; toteż z początku Degas interesuje go bardziej jako człowiek niż artysta. Równie starannie wychowany, należący do tej samej klasy społecznej co Manet, trzymający się z dala od cyganerii, nieprzeciętnie inteligentny i dowcipny (dowcipu nie brakło też Manetowi, który potrafił być bardzo okrutny w swoich słówkach, ale nigdy tak morderczy jak Degas), bardziej niż ktokolwiek inny mógł się zaprzyjaźnić z Manetem. Ta przyjaźń zawarta w młodości, choć miała charakter dość konwencjonalny, co wynikało z usposobienia obu partnerów, trwała przecież wiele lat. Towarzyszyły jej jednak ciągłe spięcia: próżność Maneta, a zwłaszcza jego troska o karierę drażniła Degasa, który lekceważył sobie wszelkie uznanie, a tym bardziej karierę; jego pycha nie dopuszczała myśli o ubieganiu się o cokolwiek. W okresie, kiedy Manet malował już tematy współczesne, a Degas jeszcze historyczne, co pierwszy uważał za oczywistą przewagę nad drugim, Degas podkreślał chętnie, że cała ta współczesność nie przeszkadza Manetowi być niewolnikiem muzeów i że
„Edouard nigdy nie wziął pędzla do ręki, żeby nie pomyśleć o mistrzach”.
Manet nie pozostawał przyjacielowi dłużny i zapewniał każdego, kto chciał słuchać, że
„Degasowi brak naturalności; nie potrafi kochać kobiety ani jej tego powiedzieć, ani też zrobić czegokolwiek w sposób naturalny”.
To ostatnie musiało szczególnie dotknąć Degasa, który nie znosił poufałości, zwłaszcza jeśli dotyczyła jego stylu życia. Samotnik z usposobienia, co zaznaczyło się już bardzo wcześnie, pisał w jednym ze swoich notatników prowadzonych podczas pobytu we Włoszech:
„Wydaje mi się, że trzeba dziś samotności, jeśli chce się uprawiać sztukę i znaleźć w niej dla siebie własny kąt albo przynajmniej zachować jaką taką osobowość. Zbyt wiele dzieje się dzięki plotkom, można by powiedzieć, że obrazy powstają jak ceny na giełdzie, dzięki ocieraniu się o siebie ludzi chciwych zysku; tyleż tu trzeba inteligencji i idei sąsiada, żeby zrobić cokolwiek, ile ludziom interesu kapitału innych, żeby wygrać na giełdzie.”