Delacroix

autor: admin | 14 marzec 2008

Sytuacja, w jakiej został postawiony artysta oryginalny, budzi w nim bunt: przywileje będące nagrodą za łatwiznę i konformizm, niechęć społeczeństwa do wszystkiego co nowe, jeśli nie skłaniają go do rezygnacji z tego, czym jest lub mógłby być, nie mogą nie zrodzić w nim oporu. Zbuntowany artysta rzuca wyzwanie społeczeństwu: publiczności, która go nie rozumie, mecenasowi, który go nie wspiera, krytykowi, który go lekceważy. Postawa buntownicza, choć często obca naturze tego czy innego artysty, nie dogadzająca jego upodobaniom czy chęciom, jest jednak jedyną, która zapewnia mu egzystencję w sztuce; zgoda na racje przeciwników (publiczności, oficjalnego krytyka, akademickiego malarza) odebrałaby tej egzystencji wszelki sens. Bunt zatem charakteryzuje artystę dziewiętnastowiecznego w sposób decydujący. Zależnie od jego indywidualności i sytuacji, w jakiej się znajduje, przybiera różne formy — od walki publicznej i otwartej, do sprzeciwu nieustępliwego, choć milczącego w czterech ścianach pracowni; w każdej jednak postaci oznacza protest wobec tego, co jest i co prędzej lub później zostanie obalone.

Pierwszym artystą zbuntowanym XIX wieku jest Eugene Delacroix. Mniej niż ktokolwiek inny usposobiony do walki (jej zgiełk przeraża tego samotnika; uważa, że każda chwila nie poświęcona malarstwu jest chwilą straconą) marzyłby o karierze, jaka była udziałem uwielbianych przez niego malarzy przeszłości: Tycjana, Veronese’a, Tintoretta, Rubensa. Jednakże Francja Ludwika Filipa i Napoleona III w niczym nie przypomina Wenecji wieku XVI i Flandrii wieku XVII, a najmniej stosunkiem do sztuki: rząd ma inne kłopoty niż popieranie oryginalnych talentów i ledwie toleruje jakikolwiek nonkonformizm artystyczny. Nonkonformizm Delacroix już sam w sobie stanowi wyzwanie, skoro jego sztuka przeciwstawia się powszechnie akceptowanemu ideałowi, kanonom i normom określającym malarstwo w pierwszej połowie XIX wieku. Delacroix mógł przedkładać Mozarta nad Beethovena w muzyce, Racine’a nad Wiktora Hugo w literaturze i nie bardzo zdawać sobie sprawę z miary, jaką reprezentuje poezja najgorętszego obrońcy jego malarstwa, Charles Baudelaire’a; mógł w życiu prywatnym, jak świadczy o tym jego Dziennik, zdradzać gusty najbardziej klasyczne; mógł być nie tylko niechętny walce, ale nie stronić nawet od oficjalnych dowodów uznania (choć, jak w przypadku wyboru Delacroix do Akademii, ofiarowywali mu je ludzie, których darzył dość jawną pogardą). A jednak malarstwo Delacroix jest najbardziej rewolucyjnym zjawiskiem w sztuce pierwszej połowy wieku i określa jego twórcę jako romantyka zbuntowanego przeciw konwencji klasycystycznej, reprezentowanej wpierw przez Davida, a potem przez jego ucznia, Ingres’a. Przeciw konwencji klasycystycznej, to znaczy dominacji linii nad kolorem, przeciw kanonowi klasycznemu, tematyce antycznej, uznaniu artystycznego status quo; przeciw twierdzeniu, że jedyną doskonałością jest antyk, a jedynym bogiem Rafael. Tej konwencji przeciwstawia Delacroix własną: proklamuje wolność artysty, odrzucenie wszelkich akademickich recept, głosi pochwałę koloru, na pierwszy plan wysuwa uczucie i wyobraźnię, statyczność zastępuje ruchem, spokój dynamiką, umowność życiem. W ten sposób linia podziału odgraniczająca dwie postawy w malarstwie, klasyka i romantyka, zostaje przeprowadzona. Pierwsza z nich oznacza niezmienność, kontynuację tego co zastane, akademizm; druga potrzebę nowości, odrzucenie tego co zastane, rozwój; pierwsza akceptuje przeszłość, druga zwraca się ku przyszłości. Delacroix stoi u początku tej przyszłości.

Joanna Guze - Impresjoniści

Uwaga. Linki w tekście nie mają związku z treścią strony.

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.

Meta

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« września    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30