Claude Monet od karykatur do wód, światła i powietrza

autor: admin | 3 czerwiec 2009

Claude Monet, urodzony w Paryżu w roku 1840, dzieciństwo i młodość spędził w Hawrze, gdzie jego ojciec miał sklep korzenny. Uczniem w szkole był bardziej niż miernym, za to już w wieku lat piętnastu wsławił się robieniem karykatur, które tak bawiły mieszkańców Hawru, że płacili po 20 franków za sztukę, ku zgorszeniu episjerskiej rodziny Claude’a, odznaczającej się zresztą przykładnym skąpstwem.

Poza tymi karykaturami Monet kontaktów ze sztuką nie miał żadnych. Jedyne obrazy, jakie widywał w tych latach — pejzaże morskie Eugene Boudina — wydawały mu się równie okropne jak większości obywateli Hawru, mało spoufalonych z malarstwem w ogóle, a z malarstwem Boudina, subtelnym, przejrzystym, nie mającym nic wspólnego ze znanymi konwencjami, tym bardziej. Ponadto Monet czuł się urażony w swej próżności ulubieńca gapiów, że te pejzaże zajmują miejsce obok jego własnych prac w witrynie sklepu jedynego w Hawrze opiekuna sztuki współczesnej, miejscowego ramiarza. Boudin zainteresował się jednak młodym karykaturzystą i podczas spotkania zaaranżowanego przez wzmiankowanego ramiarza oświadczył Monetowi, że jest on niewątpliwie bardzo zdolny, ale karykatura to jeszcze nie wszystko; że powinien studiować, nauczyć się patrzeć, rysować, malować w plenerze.

„Morze i niebo są tak piękne — dodał na zakończenie — i zwierzęta, i ludzie, i drzewa, takie, jakimi je natura stworzyła, piękne w swoim charakterze i sposobie istnienia, w świetle, w powietrzu, w całej swojej naturalności.”

Monet, z początku nieczuły na te przemówienia, które pozostawiały go tym bardziej obojętnym, że malarstwo Boudina nie obchodziło go w najmniejszym stopniu, wkrótce jednak ulega namowom i rozpoczyna pod kierunkiem Boudina artystyczną edukację. I można chyba mówić o prawdziwym przeznaczeniu, jeśli przyszły malarz wód, światła i powietrza zawdzięczał pierwsze wprowadzenie w sztukę artyście, którego obrazy były ze światła, wody i nieba, tego nieba, które potrafił malować jak nikt inny, i że malarz pleneru i jasnej palety zetknął się u samego początku z malarzem najdelikatniejszych jasnych gam i jednym z pierwszych artystów, których pejzaż powstawał wyłącznie w plenerze. (Corot kończył swoje płótna w pracowni; barbizończycy „kontemplowali” w plenerze, ale obrazy malowali z reguły we wnętrzu.) Boudin przy tym, człowiek prosty, wolny od wszelkiego doktrynerstwa, pełen wyrozumiałości i tolerancji, nie narzucał młodemu Monetowi, od którego był o dwadzieścia sześć lat starszy, żadnej metody, żadnego stylu; zalecał mu tylko obserwację przyrody i nakłaniał, żeby malował od początku do końca w plenerze:

„Wszystko co jest malowane wprost, ma w sobie siłę i żywość, której nie odnajdzie się później w pracowni.”

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby móc komentować.

Meta

 

listopad 2009
P W Ś C P S N
« września    
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
30