autor: admin | 14 marzec 2008
Czasy, kiedy wspaniałe dzieła znajdowały oddźwięk w społeczeństwie, kiedy społeczeństwo bez oporów akceptowało te dzieła, kiedy gust artysty, estetyka artysty i gust publiczności stanowiły jedno, minęły już dawno: jeśli ta zgodność była cechą renesansu, wieki następne podważają ją coraz bardziej, a wiek XIX niszczy ją ostatecznie, stwarzając przepaść między artystą a społeczeństwem. To zjawisko, groźne samo w sobie, staje się tym groźniejsze, że wiek XIX, popadłszy w konflikt ze sztuką oryginalną i nową, faworyzuje artystów i dzieła wtórne schlebiające zastanym upodobaniom i przyzwyczajeniom. Kompilatorzy lub naśladowcy wysuwają się na plan pierwszy: ich udziałem jest sława, kariera, powodzenie; nowator skazany jest na brak zainteresowania, obojętność lub drwinę. Powstaje szczególny rodzaj konkurencji: o publiczność, mecenasa, zamówienie, walczy nie talent z talentem, lecz talent z miernotą (jeśli talent w ogóle zostaje dopuszczony do walki). W renesansie konkurentem Michała Anioła był Leonardo; w wieku XIX konkurentem artysty, który ma coś nowego do powiedzenia, jest artysta, który z mniejszą lub większą zręcznością mówi rzeczy doskonale znane.
Joanna Guze - Impresjoniści
Uwaga. Linki w tekście nie mają związku z treścią strony.